Tyle mniej więcej udało mi się zapamiętać z wykładów profesora G. na temat meta-lingwistyki w instytucie na Browarnej. Wykłady były nieszczęśliwie prowadzone o godzinie ósmej rano, a z dojazdem z Grochowa na Powiśle jak wiadomo bywa różnie, więc przy robieniu notatek należało koncentrować się na rzeczach istotnych. Jak na przykład mądrościach, które można by w życiu do czegoś konkretnego wykorzystać (zacytowania w blogu?), w odróżnienu od znajomości gramatyki generatywnej Chomsky’ego.
Powyższe powiedzenie da się sparafrazować w odniesieniu do blogowania - blog albo jest uaktualniany codziennie (w wyjątkowych wypadkach kilka razy w tygodniu), albo jest bez sensu, tak jak mój od co najmniej miesiaca. Może faktycznie zamiast “Salonu” powinien być “kwartalnik” albo “nieregularnik”? Ponieważ nie jestem w stanie obiecać, że ograniczę się wtedy do pisania nieregularnego, pozostanę jednak przy Salonie. No cóż, la donna è mobile.
Tłumaczyć się z niepisania nie będę, bo jak wiadomo blog - blogiem, a życie - życiem. Powiem tylko tyle, że w moim przypadku liczba pisanych […]
Original post by salon nowojorski

Leave a Comment
You must be logged in to post a comment.